Co przyniesie jutro

"Jak inni to robią? Patrzą, jak ich świat roztrzaskuje się w drobny mak, a potem wracają do dokładnie takiej samej codzienności, w jakiej żyli przedtem. Po kilku dniach idą, jak gdyby nigdy nic, do pracy, wciąż mieszkają w tym samym domu, w tej samej dzielnicy... To ponad moje siły. Oboje nagle mnie opuścili, tej samej nocy, i odtąd tamta rzeczywistość, w której się rozwijałam, oddychałam i budziłam co rano przez dwadzieścia dziewięć lat, przestała istnieć."

Mélissa da Costa ponownie udowadnia, że jest prawdziwą mistrzynią pisania o ludzkich wrażliwościach. "Co przyniesie jutro" to niezwykle kameralna, wręcz terapeutyczna powieść o przechodzeniu przez żałobę, odbudowywaniu siebie i odnajdywaniu nadziei w najprostszych, codziennych czynnościach. Po bestsellerowej książce, zatytułowanej "Cały ten błękit", autorka skupia się na wnętrzu jednej bohaterki. Autorka nie koloryzuje i nie umniejsza cierpienia. Pokazuje żałobę w sposób niezwykle dojrzały - jako proces skomplikowany, chwiejny i pełen trudnych emocji. To opowieść o bezgranicznym bólu, rozpaczy, ale też o sile przyjaźni i kojącym wpływie natury na psychikę człowieka. "Co przyniesie jutro" to książka wyciszająca, refleksyjna i bardzo poruszająca.

"Jest trzynasty lipca, moje urodziny. Dziś kończę trzydzieści lat. A przecież tak niedawno, całkiem niedawno miałam dwadzieścia dziewięć. Od czterech lat mieszkałam z Benjaminem. Zamierzaliśmy się przenieść z dwupokojowego mieszkania w Lyonie i osiąść w większym domu poza miastem, a co najważniejsze byłam w ósmym miesiącu ciąży. Wkrótce miałam zostać matką. Wybraliśmy nawet imię dla naszej córki. Manon."

Główną bohaterką jest Amande Luzin. Kobietę spotyka najgorsza możliwa tragedia - w jednym momencie traci swojego ukochanego męża Benjamina oraz ich nienarodzone dziecko. Pogrążona w paraliżującym bólu i ciemności, odcina się od świata i bliskich. Wyjeżdża z Lyonu i zaszywa się w starej, odizolowanej od świata wiejskiej posiadłości w Owernii. Ten stary dom na każdym kroku przypomina historię poprzednich lokatorów. Amande natrafia na stare kalendarze ogrodnicze należące do poprzedniej właścicielki domu, Pani Hugues. Zapiski pełne wskazówek dotyczących sadzenia roślin, pielęgnacji kwiatów i rytmu natury stają się dla bohaterki swoistym przewodnikiem w powolnym powrocie do życia.

"Powinnam była się tego spodziewać, bo nawet dawniej, kiedy moje życie toczyło się bardziej normalnym torem, w okresie poświątecznym następowało wyciszenie, ogarniała mnie melancholia i lekki smutek. Noce zapadają szybko, świąteczne światełka gasną, robi się coraz chłodniej, a wiosna wciąż jest zbyt odległa..."

Amande zaczyna uprawiać ogród, przygarnia bezdomnego kota oraz otwiera się na nową znajomość z Julie Hugues, córką poprzednich właścicieli domu. Dzięki temu krok po kroku znajduje siłę, by codziennie rano wstać z łóżka, by o siebie zadbać, by żyć. Proces żałoby nie jest jednak łatwy. Ból i traumatyczne wspomnienia nie ustępują. Amande zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie powrócić do dawnego domu, do pracy i do życia sprzed wypadku. Musi znaleźć dla siebie nowy sposób na życie. Musi jakoś przetrwać.  Ziemia, rośliny i pory roku stają się jej cichymi terapeutami. Obserwowanie, jak z ziemi wyrasta życie, staje się symbolem jej własnego odradzania się. Tak mija rok. Amande przekonuje się, że nawet po najcięższej zimie w końcu przychodzi wiosna.

 "Żeby coś mogło zakwitnąć na nowo, najpierw musi obumrzeć, przejść przez zimę i dać sobie czas."

Komentarze