Buckeye. Tajemnica małego miasteczka
"Czasami to był głos. Słowo lub dwa, wyrażenie, zdanie, które się pojawiło po intensywnym skupieniu, pozostawiającym ją z bólem głowy. Czasami to było poczucie przekazywane przez kanał łączący ją z duchem, uczucie, które przekładało się na rodzaj międzywymiarowego języka, odczytywanego następnie jako odpowiedź. Czy to oznacza, że zmarły mówił do niej bezpośrednio? Od czasu do czasu. Przeważnie zmarli przekazywali."
Becky - kobieta, która porozumiewa się z duchami, Cal - mężczyzna z krótszą nogą, Margaret - porzucona przez matkę dziewczyna i Felix - chłopak, który zmaga się z wewnętrznym rozdarciem. Losy tej czwórki bohaterów splatają się w cichym i spokojnym miasteczku Bonhomie, położonym w północno-zachodnim zakątku Ohio. Opowieść rozpięta na przełomie kilku dziesięcioleci XX wieku śledzi losy dwóch rodzin, których ścieżki splatają się w wyniku jednego zdarzenia powojennych lat - chwilowego porywu serca i zdrady.
"Czuła się przy nim zadziwiająco dobrze. Miała ochotę opowiedzieć mu o swojej przeszłości. O wychowaniu. Nie dlatego, że chciała żeby wiedział, ale dlatego, żeby było między nimi coś, czego nie dzieliła z nikim innym."
Cal Jenkins całe życie zmaga się z poczuciem winy z powodu fizycznej niepełnosprawności, która uchroniła go przed służbą wojskową, gdy inni ginęli na froncie. Jego żona Becky - otoczona jest nimbem spirytyzmu. Wierzy w możliwość kontaktu ze zmarłymi i pomaga ludziom znaleźć otuchę w przeżywaniu żałoby po stracie bliskich. Jej działalność jest przedmiotem wielu konfliktów w rodzinie Jenkinsów i w rezultacie doprowadza do poważnego kryzysu. Bacznym obserwatorem tych wydarzeń jest Skip, ich jedyny syn. Wszystko komplikuje się coraz bardziej, kiedy Cal poznaje Margaret Salt i ulega chwili słabości.
"Każdy z nas jest przeznaczony do czegoś wyjątkowego."
Margaret Anderson porzucono w środku nocy do sierocińca Otwarte Ramiona w Doyle, w stanie Ohio. Był rok 1918. Odrzucana przez kolejne rodziny zastępcze dziewczyna wyrosła w poczuciu krzywdy, samotności i opuszczenia. Przysięgła sobie, że sama nigdy nie zostanie matką. Do czasu, aż związała się z Feliksem Saltem, który pragnął zostać ojcem. Stanowili małżeństwo, w którym ona próbowała uciec od traumatycznej przeszłości i wpisać się w społeczne oczekiwania, on zaś zmagał się z wojenną traumą i ukrywaną własną tożsamością.
"Tak to właśnie bywa z kobietami i mężczyznami, pomyślała, pchając wózek wśród alejki z donicami i osłonkami. Kobiety miały dzieci, a mężczyźni, jeśli mieli na to ochotę, zaczynali się dystansować w chwili, gdy tylko się z nich wysunęli. Bo musieli iść do żony, do pracy, na wojnę albo do tajemnego miejsca stoickiego rozmyślania, do którego wszyscy mężczyźni otrzymywali klucz przy narodzinach."
Patrick Ryan w swojej powieści "Buckeye. Tajemnica małego miasteczka" udowadnia, że pojedyncza chwila słabości czy chowana przez lata tajemnica potrafią wpłynąć na losy całej rodziny. To, co najbardziej zachwyca w prozie Patricka Ryana, to niesamowite wyczucie ludzkiej natury. Autor nie szuka taniej sensacji ani gwałtownych zwrotów akcji - snuje historię niespiesznie, pozwalając czytelnikowi powoli wnikać w relacje między bohaterami. Żadna z postaci nie jest jednoznacznie dobra ani zła. Powstała powieść niezwykle dojrzała i głęboko poruszająca, która opowiada o miłości, stracie, poczuciu winy i dziedziczeniu traum. Polecam!
"To, co kochamy, mówi nam, kim jesteśmy."

Komentarze
Prześlij komentarz