Ostatni

"Kiedy dochodzi do wyginięcia gatunku? Gdy ostatni osobnik umiera? Wtedy, gdy ostatni osobnik traci wolność? Zawsze uważałam, że gatunek, który nie występuje w swoim naturalnym środowisku, w zasadzie nie istnieje. Dzikie konie przez ponad sto lat nie żyły, nie w zgodzie ze swoją naturą w każdym razie. Mieszkały w ogrodach zoologicznych i w rezerwatach, los ich gatunku zależał od pomocy człowieka."

Maja Lunde w powieści "Ostatni" powraca do sprawdzonego schematu wielogłosowej narracji, tworząc trzecią, niezwykle dojrzałą i emocjonalną część swojego Kwartetu Klimatycznego. Po pszczołach ("Historia pszczół") i wodzie ("Błękit") autorka bierze na warsztat wymieranie gatunków oraz skomplikowane więzi rodzicielskie. Mamy trzy perspektywy i trzy ramy czasowe, których fabułę łączy ostatni gatunek dzikiego konia. "Ostatni" to przejmująca, dojrzała proza ostrzegawcza, która stawia pytania o to, co właściwie chcemy po sobie zostawić. Powieść stawia niewygodne pytania o granicę między ratowaniem przyrody a jej zawłaszczaniem. Czy zamykanie zwierząt w klatkach po to, by ocalić gatunek, jest aktem etycznym, czy wyłącznie ludzką pychą?

"Cała Europa wędrowała, bez określonego kierunku, bez określonego celu. Ludzie włóczyli się latami, zmusiła ich do tego susza. Północ zamknęła granice już za czasów mojej młodości. Potem nastąpiła Zapaść. I rozpoczęła się wojna. Trwała siedem lat, ludzie walczyli o jedzenie, o wodę. Zamiast spożytkować siły na przygotowania do tego, co nieuniknione, wszyscy postawili wszystko na jedną kartę, licząc, że wygrają. Ale nikt nie wygrał, wszyscy przegrali."

Opowieść zaczyna się w 2064 roku w Norwegii. Świat pogrążony jest w kryzysie klimatycznym. Na odludnej farmie mieszka Eva ze swoją nastoletnią córką Isą. Jej rodzina prowadziła park zoologiczny od trzech pokoleń. Teraz została już tylko garstka zwierząt, w tym dwa ostatnie dzikie konie Przewalskiego - Nike i Puma. Po wojnie wszyscy w okolicy porzucili swoje domostwa i ruszyli w podróż w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia. Eva nie jest w stanie zostawić swoich ukochanych podopiecznych. Niestrudzenie i z uporem prowadzi swoje gospodarstwo, choć córka namawia ją na wyjazd. Pewnego dnia w ich życiu pojawia się Louise - młoda kobieta, która przebyła długą i męczącą drogę do Norwegii. Skrywa ona wiele tajemnic, których początek sięga roku 2041 i upalnej Francji.

"Może kiedyś już tak było. Tu albo w innych miejscach, na planetach podobnych do naszej. Może nie pierwszy raz człowiek brnie w przepaść i ciągnie za sobą mnóstwo innych gatunków. Może to już drugi albo trzeci raz, albo dziesiąty. Za każdym razem, gdy osiągamy pewien poziom rozwoju, zaczynamy przedobrzać, budujemy i niszczymy do oporu. Aż wszystko się kończy. A może nie wszystko, tylko my."

Następnie przenosimy się do roku 1882 do Sankt Petersburga. Tam, Michaił Aleksandrowicz Kowrow, zoolog i dyrektor ogrodu zoologicznego, wyrusza na ekspedycję do Azji Środkowej, by schwytać i sprowadzić do Europy ostatnie dzikie konie Przewalskiego. Towarzyszy mu podróżnik Wilhelm Wolff. Dla obu mężczyzn będzie to pamiętna wyprawa. W trzeciej opowieści przenosimy się do Mongolii, gdzie w 1992 roku Karin - niemiecka weterynarz przywozi niewielkie stado koni, licząc, że uda jej się wprowadzić je w ich naturalne środowisko. Kobiecie towarzyszy jej syn - Mathias, walczący z uzależnieniem od narkotyków. Ta wyprawa ma być szansą dla nich na przywrócenie nadszarpniętych więzi emocjonalnych. Maja Lunde po raz kolejny oddaje w nasze ręce wyjątkową publikację. To lektura obowiązkowa dla miłośników literatury proekologicznej. Gorąco polecam!

Komentarze