Wczoraj byłaś zła na zielono

"Ból matki, mówi się. Co boli najmocniej? Czas. Czekanie, utrata. Lęk i dziecko i bunt, że zostało się oszukanym. Że trudno uratować tego drugiego. I trudno uratować siebie przed połknięciem. Boisz się, że utonie wszystko. (...) Większość zakłada, że matka to taki gatunek dzielności, który zjada osobowość, wygładza kanty, gasi ostrość sądu. Biegasz na czterech łapach macierzyńskiego instynktu, tu masz miskę. Szanujemy cię, ale wiemy lepiej. Nie wiecie."

 "Wczoraj byłaś zła na zielono" Elizy Kąckiej to bezkompromisowa, nietuzinkowa publikacja. Nie-powieść, nie-pamiętnik, nie-reportaż. Nie jest to również kolejny poradnik o wychowaniu, ani sentymentalna opowieść o wymagającym macierzyństwie. To surowy, intelektualny i do bólu szczery zapis życia z dzieckiem ze specjalnymi potrzebami. To autobiograficzna proza o odmienności, o niełatwej relacji między matką a córką, o miłości w wielu odcieniach, o codziennych zmaganiach i przełamywaniu kolejnych barier życiowych, edukacyjnych, społecznych, międzyludzkich.

"Diagnoza to zasieki ochronne i klincz, poduszka i kaganiec. Jest potrzebna, gdy idziesz na starcie z biurokracją, gdy zbroisz się przeciw światu sztywnych liter i formuł, gdy zdajesz sobie sprawę, że świat społeczny to talia ról."

To książka o granicach porozumienia. Autorka próbuje przetłumaczyć świat swojej córki na nasz - powszechny, potocznie rozumiany. Nie pada w tej książce ani razu słowo autyzm. Domyślamy się jednak, że to właśnie spektrum autyzmu powoduje odmienność Rudej. Eliza Kącka nie prosi o współczucie. Ona opisuje fakty, często z nutą gorzkiego ironicznego humoru. Z tych skrawków wspomnień przeziera ogromna miłość macierzyńska, ale również smutek, zwątpienie, rozgoryczenie oraz chroniczne wykańczające zmęczenie. Wyziera też strach. Strach o to, co przyniesie przyszłość i czy będzie dało się to udźwignąć.

"Kryzys zapowiadał się na raty. Nim uderzył, mogłam kolekcjonować przeczucia, z początku drobne i nieco tylko jadowite, jak mrówki. Łatwo było strzepnąć je dobrą myślą, spłoszyć żartem. Zwiewały pod kamień i miałam je z głowy. A jednak pojawiały się tu i ówdzie, wróżąc zmiany. By osłabić solidnie podkarmioną w ostatnich miesiącach nadzieję, musiałyby chyba obleźć ją całym stadem, pocieszałam się. Kilka czarnych punktów - zaklinałam - nie robi nam różnicy. Nie miałam racji."

Książka nie ma klasycznej fabuły. Składa się z krótkich scen, dialogów, zapisków i refleksji. Ta rwana forma idealnie oddaje rytm życia z autyzmem - życie w ciągłej gotowości, pełne nagłych zwrotów akcji i mikrowydarzeń, które dla postronnego obserwatora są błahe, a dla matki stanowią o być albo nie być danego dnia. To proza wybitnie intelektualna, a jednocześnie głęboko emocjonalna. To fascynujący portret więzi, która buduje się nie poprzez słowa, a poprzez wspólną obecność i naukę kodu drugiego człowieka.

"Półmrok służył jej, a mnie stopniowo wprowadzał w stadium półżycia. Wiele razy pękałam. Nie wie się, czy jeść, spać. Czy warto. Noc też nie daje ulgi, bo czeka się na kolejny dzień przymusowej odsiadki w celi, do której nie dociera słońce."

Eliza Kącka jest literaturoznawczynią, prozaiczką, felietonistką, wykładowczynią Uniwersytetu Warszawskiego. Za książkę "Wczoraj byłaś zła na zielono" otrzymała Nagrodę Literacką Nike 2025. Ta publikacja to lektura obowiązkowa - nie tylko dla rodziców dzieci w spektrum, ale dla każdego, kto chce zrozumieć, czym jest radykalna inność. Autorka pokazuje, że miłość to czasem po prostu cierpliwe stanie obok kogoś, kto widzi i czuje świat zupełnie inaczej niż my. Znajdziesz w niej autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem. Bardzo polecam!

Komentarze