"Ale życie jest dziwne, człowiek myśli, że jakaś jedna rzecz da mu szczęście, a potem ją dostaje i okazuje się, że może wcale nie jest taki szczęśliwy, jak sobie wyobrażał, bo codzienność wciąż jest codziennością. Jakby to szczęście było tak wielkie, że można w nim żyć, tylko jeśli się przestanie je widzieć albo czuć."
Alison Espach jest amerykańską powieściopisarką i profesorem twórczego pisania w Providence College w stanie Rhode Island. Ma na swoim koncie trzy powieści. Na łamach czasopism "Vogue", "Outside" czy "Joyland" publikuje również swoje opowiadania i eseje. Książka "Goście weselni" to historia o tym, jak najgorszy moment w życiu może stać się początkiem czegoś zupełnie nieoczekiwanego. Główną bohaterką jest Phoebe Stone, która przyjeżdża do luksusowego hotelu Cornwall Inn w Newport w stanie Rhode Island. Jest odświętnie ubrana. Nie ma ze sobą żadnego bagażu. Zamierza zostać tylko na jedną noc. Jedną i ostatnią zarazem. Jej małżeństwo się rozpadło, kariera naukowa utknęła w martwym punkcie, a ona od miesięcy pogrążona jest w depresji. Chce to zakończyć. Nie widzi już sensu życia. Wszystko ma zaplanowane, tyle że sytuacja wymyka się jej spod kontroli, kiedy poznaje Lily - przyszłą pannę młodą.
"Phoebe zaczyna rozumieć, że czasami w nocy Lila jest najsamotniejszą dziewczyną na świecie. Tak jak ona. Może wszyscy są samotni. Może po prostu to znaczy być człowiekiem. Ciągle się zmagać z własną samotnością, z istnieniem w pojedynczym ciele."
Kobieta trafia w sam środek weselnych przygotowań i zostaje wciągnięta w wir nieprzewidywalnych zdarzeń. Cały hotel jest wynajęty przez gości panny młodej, Lili, która jest uosobieniem perfekcji i egocentryzmu. Lily przygotowaniom do wesela poświęciła się bez reszty. Wszystko ma dopięte na ostatni guzik, tak się przynajmniej z pozoru wydaje. Jedyne, czego nie było w planach, to pojawienie się Phoebe. Spotkanie tych dwóch skrajnie różnych kobiet - jednej, która chce zakończyć swoje życie, i drugiej, która właśnie zaczyna nowy etap życia i chce, by jej ślub był niezapomniany - staje się motorem napędowym całej powieści. Dynamika między bohaterkami jest fascynująca. Zamiast typowego konfliktu, otrzymujemy szczere, surowe rozmowy o oczekiwaniach wobec życia, o szczęściu, poczuciu spełnienia, o miłości i o tym, jak łatwo zgubić siebie w dążeniu do cudzych standardów. Autorka świetnie portretuje również gości weselnych - galerię postaci, z których każda skrywa pod odświętnym strojem jakieś pęknięcie. To studium pozorów, które zachowujemy przed światem.
"Tak dobrze jej idzie przewidywanie tego, co się wydarzy w książkach, i tak źle, co w życiu. Właśnie dlatego zawsze wolała książki - bo życie jest dużo trudniejsze."
"Goście weselni" to nie jest typowy romans ani typowa literatura obyczajowa. To raczej opowieść o radykalnej szczerości, która rodzi się wtedy, gdy człowiek nie ma już nic do stracenia. Alison Espach pisze o depresji, żałobie i samotności z niezwykłą wrażliwością. To nie jest smutna książka, mimo że porusza trudne tematy. Styl Alison Espach jest cięty, błyskotliwy i bardzo nowoczesny. Dialogi są żywe, a przemyślenia bohaterów - choć często bolesne - bywają niezwykle trafne i ironiczne. To proza, która płynie szybko, ale też zostawia czytelnika z mnóstwem pytań o własne wybory życiowe. Czyta się tę książkę bardzo dobrze. Polecam!
Komentarze
Prześlij komentarz